coworking-blog

czwartek, 5 stycznia 2012

5 objawów, które powinny Cię skłonić do coworkingu

Dobrze jest być freelancerem. Nie trzeba codziennie wbijać się w garnitur, stać w korkach do pracy, nie trzeba symulować przed szefem, że ciężko pracujesz od 9 do 17 i udowadniać, że należy ci się podwyżka, nie trzeba uzgadniać urlopów z Panią Kasią z kadr... Jesteś WOLNY! Czemu więc jest tak źle, skoro jest tak dobrze?

Objawy, które powinny Cię skłonić do coworkingu.
Foto:

Na fali noworocznych podsumowań i postanowień przeczytaj poniższych pięć punktów, bo jeśli któryś z nich jest Ci bliski, rzeczywiście nie jest najlepiej. Zakładając oczywiście, że jesteś właśnie freelancerem pracującym w domu i to co najmniej od kilku miesięcy - wcześniej, w euforii wolności po zrzuceniu kajdan etatu nie zauważysz nawet trzęsienia ziemi.

1. Pracownik szlafrokowy

Pracujesz w domu, nigdzie nie musisz wychodzić, więc całe dnie chodzisz w szlafroku, a o prysznicu przypomina ci dopiero twoja dziewczyna / chłopak / żona / mąż / współlokator* (niepotrzebne skreślić). Cytując pewien skecz: Myć się trzeba codziennie. Góra co tydzień... Dół - co dwa tygodnie:) Wolność to jedno, ale niewiele dzieli ją od anarchii.

2a. Zwierzę stadne

Niekiedy zdarza ci się gadać z osobą z drugiej strony lustra, spotkanie w gronie większym niż dwie osoby stało się dla ciebie traumatycznym przeżyciem, a kontakty społeczne kończą się wraz z awarią łącza internetowego. Przecież potrzebujesz innych ludzi! Człowiek JEST zwierzęciem stadnym nawet, jeśli wydaje mu się, że lubi samotność.

2b. Przecież jesteś w domu

Alternatywa poprzedniego punktu gdy dzielisz mieszkanie z ukochaną rodziną: Pracę usiłujesz upchnąć między zakupy, rodzinne wyjście na miasto, obiad, odbiór dziecięcia z przedszkola, a gdy wreszcie nieśmiało wspominasz żonie, że na pojutrze musisz skończyć projekt i nie możesz teraz wyjść z psem słyszysz, że "to tylko chwila, przecież jesteś w domu!" Cóż - bo żeby BYĆ w pracy trzeba WYJŚĆ do pracy!

3. Człowiek orkiestra

Wydaje ci się, że znasz się na wszystkim? Masz rację - wydaje ci się! Oczywiście z jednej strony freelancer rzeczywiście musi być człowiekiem orkiestrą - jest dla siebie pracownikiem, dyrektorem, menażerem, księgowym i PR-owcem. Każdą z tych dziedzin trzeba "ogarniać" - ale nie oszukuj się - we wszystkim z czym spotykasz się przy pracy ekspertem nie będziesz. Przecież jako freelancer najlepszy musisz być w swojej dziedzinie - wiesz to, więc zgłębiasz swoją profesję do cna, wszystko inne z konieczności traktując powierzchownie. Nieraz potrzebujesz więc pomocy. Oczywiście możesz pytać na forach. Możesz też komuś zapłacić. Ale może prościej (i taniej:) by było gdyby właściwe rozwiązanie podpowiedział ci facet (a może piękna blondynka) z biurka obok? Może nawet moglibyście współpracować na stałe?

4. Najdroższa kawa

Wchodząc do kawiarni odruchowo rozglądasz się za najbliższym gniazdkiem. Szukając innego miejsca do pracy niż własne cztery ściany mieszkania (patrz pkt. 2a/2b) rozsiadasz się z laptopem w coffeeheaven. Z przyjemnością patrzysz wreszcie na innych ludzi. Niestety bez wzajemności ze strony obsługi, jeśli nie zamówisz hektolitrów kawy i shake'ów. Twój żołądek cierpi nie mniej niż twój portfel, a kontakt z ludźmi jest równie prawdziwy jak smak lizaka przez szybę. O ile przyjemniej byłoby wypić dobrą poranną kawę przy wygodnym biurku w jakimś miłym gronie... Może nawet łapiesz się na tym, że tęsknisz za swoim korporacyjnym fotelem?

5. Twoja Klasa Biznes

Umawiając się z klientem w celu omówienia projektu z niepokojem zastanawiasz się czy będą miejsca w coffeeheaven przy tym jedynym stoliku na którym mieści się kartka A4 z umową. I cóż - znów płacisz za kawy. A gdybyś tak dostał możliwość spotkania się z klientem w przyjemnej i kameralnej salce spotkań, z dobrą kawą? I gdyby tak jeszcze twojego gościa powitała długonoga recepcjonistka?

Zastanów się więc przez chwilę - jeśli rozpoznajesz u siebie więcej niż jeden z powyższych objawów to znak, że czas zainteresować się coworkingiem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum