coworking-blog

środa, 3 sierpnia 2011

Etatowy coworking

Ostatnio wspominaliśmy, że aż 23% użytkowników biur coworkingowych to etatowi pracownicy dużych firm. Tak przynajmniej wynika z badań światowego coworkingu przeprowadzonych przez magazyn deskmag. W polskich realiach odsetek ten jest mniejszy (w naszym przypadku to około 10%) ale wystarczający by grupę tę zauważyć. Powstaje jednak zasadnicze pytanie: dlaczego w ogóle ktoś zatrudniony na etat znalazł się w biurze coworkingowym?

Paradoks pracy w domu
Foto:

Przecież przestrzeń coworkingowa niemal z zasady powstała dla freelancerów! Skąd więc wśród nich etatowiec?

Zacznijmy od pracodawcy - od niego to bowiem przeważnie (choć nie zawsze, o czym dalej) zależy gdzie, kiedy i jak będzie pracował jego pracownik. Dla pracodawcy jednym z ważniejszych kryteriów jest koszt pracownika, w tym też koszt jego miejsca pracy. W przypadku zwiększania zatrudnienia organizacja nowych stanowisk pracy bywa dość kosztowna - potrzeba wynająć i utrzymać więcej powierzchni biurowej, umeblować ją i wyposażyć. Sytuacja ma się jeszcze gorzej gdy obecna lokalizacja biura nie pozwala na jego powiększenie. Lub wtedy gdy biuro pracodawcy jest... w domu - jak często w przypadku małych firm, a pracownika jednak zatrudnić trzeba. Co równie ważne, tak dla małych jak i dużych firm, organizacja nowych stanowisk pracy wykazuje się najczęściej małą elastycznością - raz utworzone pozostają nawet wtedy gdy nie są już potrzebne, co przy występujących dzisiaj bardzo dynamicznych zmianach na rynku może stanowić problem. Jednocześnie warto zauważyć, że standardowy model pracy biurowej zakładający pracę w określonych godzinach w siedzibie firmy od dawna już nie przystaje do rzeczywistej organizacji pracy. Znacząca część pracowników swoją pracę wykonuje bowiem "w terenie" i przypisane w siedzibie firmy biurko stoi... puste.

Uświadomienie sobie tego stanu rzeczy przez pracodawców zapoczątkowało poszukiwania bardziej ekonomicznych i elastycznych rozwiązań, jednym z nich są tzw. gorące biurka (hot-desking) czy współdzielenie stanowiska pracy (job sharing). Kluczem okazało się jednak wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia - poniekąd jako odpowiedź na oczekiwania młodego pokolenia pracowników dla których niezależność bywa ważniejsza niż schematyczna kariera. Pracodawcy szybko zauważyli korzyści płynące z elastycznego podejścia do zatrudnienia. Okazało się bowiem, co potwierdziły różne niezależne badania, że pracownik obdarzony większym zaufaniem i większą swobodą najczęściej odwdzięcza się większą efektywnością pracy. Stąd rosnąca popularność bardziej elastycznych form zatrudnienia, od rozluźnienia dyscypliny godzin pracy po umożliwienie pracy całkowicie zdalnej. Powstał nawet termin "flexipraca" oznaczający każdą formę zatrudnienia na zasadach innych niż w schemacie 9-17, 5 dni w tygodniu.

Jakieś mankamenty? Owszem, mogą ujawnić się takie same wady pracy w domu jak w przypadku freelancera - czyli mówiąc krótko: problemy społeczno-organizacyjne. Pracodawca zaś przy pracy zdalnej najczęściej obawia się braku kontroli nad pracownikiem i spadku jakości jego pracy w domowym otoczeniu.

Tu właśnie w sukurs przybywa coworking. Pracodawca wykupując dla swojego pracownika miejsce w biurze coworkingowym zyskuje poczucie pewnej (w gruncie rzeczy minimalnej, a jednak zupełnie wystarczającej) kontroli nad pracownikiem i możliwość zapewnienia narzędzi do pracy zdalnej. Pracownik zyskuje godziwe miejsce pracy z pełnym zapleczem infrastrukturalnym właściwym dla biura, a praca wśród innych podtrzymuje jego aktywność i działa mobilizująco. A jakie są wymierne (dla pracodawcy) zalety delegowania pracownika do pracy w biurze coworkingowym? Niskie koszty miesięczne utrzymania takiego stanowiska i pełna elastyczność: miejsce pracy można uruchomić niemal z dnia na dzień, a w razie potrzeby równie szybko z niego zrezygnować. Jest to idealne rozwiązanie przy osobach zatrudnianych czasowo, pracujących w niepełnym wymiarze godzin lub bardzo mobilnie. Także dla jednostek wartościowych dla firmy, a bardzo niezależnych, nieszablonowych i nieodnajdujących się w korporacyjnej strukturze coworking może być swego rodzaju kompromisem.

Większość "etatowych coworkerów" cieszy się sporą niezależnością, bywa, że pracują również w domu, choć większość zobligowana jest przez swego pracodawcę do bycia na stanowisku (czyli w biurze coworkingowym) w mniej-więcej ustalonych godzinach. Zdarza się też i tak, że motorem wykupienia miejsca w biurze coworkingowym jest sam pracownik, mimo iż teoretycznie mógłby pracować we własnym domu. Działa tu więc ten sam mechanizm co w przypadku wolnego strzelca.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum