coworking-blog

środa, 6 sierpnia 2014

Sposób na coworking

Kolejne powstające w Polsce i na świecie miejsca do wspólnego pracowania niezbicie świadczą o niesłabnącym rozwoju coworkingu. Wiele osób podchodzi do tematu entuzjastycznie i myśli nie tylko o korzystaniu z coworkingu ale o założeniu wspólnego biura. I tu sposobów jest kilka, zależnie od tego jak rozumie ideę coworkingu.

sposób na coworking


Sposób 1 - biuro społeczne

Mam dość pracy w domu, (powody mogą być różne - czytaj w innym artykule), znam kilka osób w podobnej sytuacji, czasem spotykamy się razem w knajpce i próbujemy trochę razem pracować - częściej jednak wychodzi nam z tego spotkanie towarzyskie. Też dobrze, ale nie oto w gruncie rzeczy chodzi. Może więc wspólnie zrobimy biuro? Znajdziemy lokal, wynajmiemy, jak trzeba - odremontujemy, urządzimy i będziemy mieć super miejsce do pracy, ale i do spotkań - i tych towarzyskich, ale też tych z klientami. Może wreszcie będzie można przyjąć klienta w prawdziwej salce konferencyjnej. A może nawet będzie też można czasem zorganizować jakiś barcamp albo otwarte szkolenie... Z pewnością zajmie to sporo czasu, ale przecież jest nas kilku-kilkunastu entuzjastów i podzielimy się obowiązkami. Może nawet zatrudnimy managera... Ten model to coworking bardzo klasyczny, od takiego modelu wszystko się zaczęło latem 2005 roku w San Francisco. Obecnie, w podobny sposób działa wiele miejsc związanych ze start-upowym środowiskiem nowych technologii. Ta branżowa hermetyczność jest tyleż zaletą co wadą - zależy od punktu widzenia.

Sposób 2 - biuro komercyjne

Wiem, że coworking to kapitalna idea, ale wiem też jak wiele pracy i czasu wymaga organizacja takiego biura, jego codzienne prowadzenie i zarządzanie. Także zbudowanie atmosfery, animowanie społeczność, organizacja wspólnych wydarzeń - to praca sama w sobie nie pozostawiająca zbyt dużo czasu na inną działalność zarobkową. Dlatego też biuro musi zarabiać. Znaczna część większych biur coworkingowych przyjmuje taki model lub próbuje go łączyć z wariantem pierwszym. W taki przypadku czasem ambicje i możliwości pozwalają na więcej - stworzenie całego środowiska inkubacji stratupów z wymianą wiedzy, mentoringiem aż po pomoc w pozyskiwaniu inwestorów. Choć taka skala przedsięwzięcia potrzebuje raczej jakiejś formy dofinansowania...

Sposób 3 - tanie biuro

Nigdzie nie mogę znaleźć taniego biura... ale zaraz, chwileczkę - jest coworking! Dobierzmy się w parę znajomych osób, wspólnie wynajmijmy duży pokój w biurowcu, wstawimy mebelki i będziemy pracować. Może nawet zmieścimy z jedno dodatkowe biurko i kogoś przyjmiemy do naszego coworkingu. Model pozornie bardzo podobny do sposobu nr 1, ale... Nie ma tu mowy o zdobywaniu nowych znajomości, o rosnącej motywacji i otoczeniu pobudzającym kreatywność... Jest tylko grupka znajomych we wspólnym pokoju dogadująca się (do czasu...) kto i kiedy posprząta i zrobi zaopatrzenie.

Sposób 4 - biuro kryzysowe

Mam swoje biuro, ładne i całkiem duże - niestety musiałem ostatnio ciąć koszty i zwolniłem kilku pracowników (a może cały dział) i biuro stało się za duże i za drogie. Więc skoro mam wolny pokój i parę biurek to zrobię w nim coworking! Znaczy wynajmę te biurka jakimś brodatym facetom w szlafrokach co pracują po domach. Świetny pomysł, prawda? Nie. Nawet zdecydowanie nie. Coworking to nie wynajem biurek - bez zaangażowania, bez opieki, bez społeczności wynajem biurek to... tylko wynajem biurek.

Sposób 5 - biuro wirtualne

Prowadzę biuro wirtualne, czyli rejestruję firmy pod moim adresem, obsługuję korespondencję, oferuję usługi sekretariackie, ostatnio wzbogaciłem ofertę o usługi księgowe i myślę co by tu jeszcze? A oczywiście - coworking! Tyle się o nim ostatnio pisze; wstawię dwa-trzy biurka do recepcji, albo tej mniej "chodliwej" sali konferencyjnej i będę je wynajmował na godziny - toż to rewelacyjny pomysł!
Cóż - niestety nie. Podobnie jak w poprzednim przykładzie z coworkingiem nie będzie to mieć nic wspólnego.










Podobne wpisy:
Od biura do klubu, czyli jak wygląda coworking

1 komentarz:

  1. Wiem dobrze jak to wygląda na własnej skórze. Mam małą działalność ale w domu się nie da pracować, bo dzieci bo rodzina, bo wciąż się czuję jak w pracy. Zaliczałem restaruracje z fastfoodami ale w Polsce to jakoś się nie sprawdza a ludzie tam przychodzący bardzo mnie stresowali. Co innego w UK, tam się siedzi i nie ma się wrażenia, że jak się wciąż nie je, to nie jest się nieproszonym gościem. No i ostatecznie współdzielimy biuro ze znajomymi w inkubatorach. Jest ok ale wciąż mi czegoś brakuje - brakuje więcej ludzi z pasją, którzy by tak nie narzekali jak Polacy :) - no i sam zacząłem na końcu narzekać :)

    OdpowiedzUsuń

Archiwum